Gruzja, dziki Kaukaz i niepokój, który potrafi odezwać się w najmniej spodziewanym momencie. Podczas górskich wędrówek człowiek bywa zdany na własny instynkt, a każdy szelest w zaroślach może pobudzić wyobraźnię. W końcu to nie miejski park, lecz góry, w których żyją dzikie zwierzęta, a spotkanie z niektórymi z nich wymaga ostrożności. Czy strach zawsze jest naszym sprzymierzeńcem?
Gdzie kończy się zdrowa czujność, a zaczyna wyobraźnia podsycana niepewnością? W Swanecji, pośród surowych krajobrazów i starych kamiennych wież, nawet pozornie zwyczajna sytuacja może nabrać zupełnie innego znaczenia. Czasem wystarczy chwila, by adrenalina zrobiła swoje, a rozsądek musiał dogonić galopujące myśli. Ta historia jest o strachu, górskiej samotności i o tym, jak nasze doświadczenia wpływają na ocenę sytuacji. Nie zabraknie w niej także wspomnień z Nowej Huty lat 80. oraz odrobiny humoru, który pozwala spojrzeć na siebie z dystansem. Bo w górach Kaukazu nie zawsze największym wyzwaniem jest podejście na szczyt — czasem trudniej poradzić sobie z tym, co podpowiada nam własna głowa.
Zapraszam do przeczytania opowiadania pt. Swaneckie świnie. Gruzja
Rok 2008, Gruzja, Kaukaz i Lentekhi – niewielka miejscowość w sercu Swanecji, gdzie spotykamy Ciocię Dali. Jej niezwykła życzliwość staje się początkiem kolejnej historii o gruzińskiej gościnności. Zaproszenie do domu i suto zastawiony stół miały być przyjemnością, ale nasze przepełnione żołądki szybko skomplikowały sytuację. Jak nie urazić gospodyni, która przyjmuje nas jak własne dzieci? Ta opowieść o swaneckiej gościnności to historia pełna humoru, zakłopotania i refleksji nad gruzińskimi obyczajami. Przy okazji pojawia się trudna historia Osetii Południowej i spojrzenie na losy gruzińskiej ojczyzny.
Dopiero po latach lepiej rozumiem, jak wiele znaczyło dla nas spotkanie z Ciocią Dali. Gruzja nauczyła mnie, że gościnność to nie tylko jedzenie i wino, lecz przede wszystkim otwarte serce. Choć od tamtego wieczoru minęło wiele lat, wspomnienie tej kolacji wciąż budzi we mnie wdzięczność i pewien żal. Zapraszam na trzecią historię swaneckiej gościnności – opowieść z Kaukazu o ludziach, których dobroć zostaje z nami na długo.
Temo coś mówił, ale słowa docierały do mnie z tak znacznym opóźnieniem, że gdy zaczynał kolejne zdanie, tamto wciąż dudniło w mojej głowie. Traciłem kontakt z rzeczywistością. Czułem się tak, jakby ktoś wpompował mnie do samego siebie, i ta moja powłoka okazała się nazbyt obszerna. Byłem zamkniętą w sobie matrioszką, w której to głos grzązł, echem odbijał się od tej większej i wielokrotnie powracał, tam i z powrotem.
Taki stan przychodzi niespodziewanie, z zaskoczenia. Jest jak uderzenie obuchem w łeb, a chwilę potem człowiek ulega zawieszeniu. Absorbuje go wszystko. Mucha na łajnie, politycy na ambonie, uciążliwy pisk w uszach. Inny stan postrzegania. Siedziałem z nimi w szopie i przez uchylone wrota obserwowałem suto zastawiony stół. Chłopaki wznosili toasty, rozlewali hektolitry czaczy, czyli gruzińskiego bimbru, lało się również doskonałe swaneckie wino, a my w ciemnościach...
Zapraszam do przeczytania opowieści o drugiej swaneckiej gościnności w Gruzji.
Ortler Nordwand – północna ściana. Opowieść z wyjazdu wspinaczkowego na północną ścianę Ortlera (Nordwand) we Włoszech. Alpy Retyckie.
Czas i przestrzeń, w ścianie, nigdy nie są ze sobą połączone. Gdy wspinasz się na lodowej drodze, przestrzeń zawsze rozciąga się do nieskończoności, a ty zwalniasz. Spoglądasz w górę, a te sto metrów do krawędzi dalej jest takie same. Spoglądasz na zegarek, a czas zmienia się nieubłaganie – przyspiesza.
Twoje osobiste słońce, którego tak bardzo potrzebujesz, i które tak dobrze znasz, teraz ugina czasoprzestrzeń, a ty masz wrażenie, jakbyś był w centrum tego zagięcia, uwięziony w gigantycznym zagłębieniu, z którego nie możesz się wydostać.
Grawitacja ściąga cię w dół, a ty patrzysz w górę, na pozornie bliski szczyt, na krawędź skalnej korony. Ostatnie promienie słońca rozpalają ją do czerwoności, a ty tkwisz z dala od tego ciepła.
Czy można wyprzedzać na via ferratach? To pytanie pojawia się szczególnie wtedy, gdy na stalowej linie tworzy się kolejka, a przed nami porusza się wolniejsza osoba.
Problem w tym, że via ferrata jest systemem liniowym, a jej konstrukcja i ukształtowanie terenu często mocno ograniczają możliwość bezpiecznego wyprzedzania.
Jak zrobić to prawidłowo? Kiedy można wyprzedzić, a kiedy lepiej poczekać? Jak zachować się podczas mijania osób idących z przeciwnego kierunku?
W tym artykule omawiamy wyprzedzanie na via ferratach oraz zasady, które pomagają ograniczyć ryzyko.
Bezpieczeństwo na via ferratach to nie tylko prawidłowa asekuracja i sprzęt. To również umiejętność oceny sytuacji, komunikacja z innymi i respektowanie ich możliwości. Bo na via ferracie czasem najbezpieczniejszym sposobem wyprzedzania jest… poczekać.
Kontrola partnerska to jeden z najważniejszych elementów bezpieczeństwa w górach, podczas wspinaczki skalnej oraz na via ferratach. Większość wypadków nie wynika z awarii sprzętu, lecz z błędów ludzkich: pośpiechu, rutyny, przecenienia własnych możliwości, braku wiedzy proceduralnej lub niewłaściwej organizacji zespołu. Wystarczy źle założona uprząż, nieprawidłowo wpięta lonża ferratowa, źle zawiązany węzeł czy otwarty karabinek, aby konsekwencje były bardzo poważne.
W artykule wyjaśniam, czym jest kontrola partnerska oraz jak prawidłowo przeprowadzać ją w turystyce górskiej, na via ferratach i podczas wspinaczki skalnej. Omawiam kontrolę kasku, uprzęży, lonży ferratowej, sprzętu asekuracyjnego, odzieży i wyposażenia awaryjnego.
Znajdziesz tu również gotowe checklisty oraz opis rozszerzonej kontroli partnerskiej, pozwalającej ocenić przygotowanie i kompetencje zespołu jeszcze przed wyjazdem w góry.
Via ferraty to forma aktywności łącząca turystykę górską ze wspinaczką w terenie eksponowanym. Wraz z rosnącą popularnością ferrat coraz większego znaczenia nabiera świadome podejście do bezpieczeństwa oraz zrozumienie, czym naprawdę jest asekuracja na via ferratach. Wbrew popularnym opiniom system asekuracji na via ferratach nie eliminuje ryzyka upadku — ogranicza jedynie jego skutki w określonych warunkach.
Podstawowym systemem bezpieczeństwa jest autoasekuracja realizowana za pomocą lonży na via ferraty wyposażonej w absorber energii. To właśnie ona odpowiada za częściowe rozproszenie energii podczas ewentualnego odpadnięcia. Należy jednak pamiętać, że każda lonża na via ferraty posiada swoje ograniczenia konstrukcyjne oraz określony zakres prawidłowego działania.
W trudnym, eksponowanym terenie zastosowanie może znaleźć również asekuracja linowa na via ferratach, pozwalająca zwiększyć poziom kontroli nad ryzykiem oraz bezpieczeństwem całego zespołu.
Mogielica – Królowa Beskidu Wyspowego i jeden z najważniejszych punktów na mapie Korony Beskidu Wyspowego.
To najwyższy szczyt pasma, który przyciąga nie tylko miłośników górskich panoram, ale także rodziny szukające dostępnych i atrakcyjnych tras. Szerokie szlaki, malownicze polany i wieża widokowa na szczycie sprawiają, że to miejsce idealne zarówno na spokojną wędrówkę, jak i pierwsze poważniejsze wyjścia w góry z dziećmi.
Nasza wyprawa na Mogielicę to część większego, rodzinnego projektu – zdobywania Korony Beskidu Wyspowego oraz systematycznego poznawania tego niezwykłego pasma górskiego. Każdy kolejny szczyt to nie tylko cel, ale też przygoda, nauka i budowanie wspólnych doświadczeń. Beskid Wyspowy zachwyca swoją różnorodnością, a Mogielica jest jego prawdziwą wizytówką, do której z pewnością będziemy wracać jeszcze wiele razy.
Korona Beskidu Wyspowego z dziećmi to coś więcej niż tylko lista szczytów do odhaczenia. To sposób na wspólne spędzanie czasu, budowanie relacji i pokazanie najmłodszym, że góry mogą być przygodą – a nie obowiązkiem. Krótkie wycieczki, szybkie wypady po szkole czy pracy i różnorodność tras sprawiają, że Korona Beskidu Wyspowego idealnie wpisuje się w rodzinny tryb życia. W tym projekcie nie chodzi o wynik, tylko o proces. O moment, w którym dziecko samo chce iść dalej. O widoki, które zostają w głowie. I o to, że z każdą kolejną górą rośnie coś więcej niż tylko lista zaliczonych szczytów. Jeśli zastanawiasz się, jak zacząć przygodę z górami razem z dziećmi – Korona Beskidu Wyspowego to jeden z najlepszych możliwych wyborów. Niniejszy artykuł jest wprowadzeniem do licznych innych artykułów ukazujących proces zdobywania korony.
Uszba (Ushba) – nazywana Matterhornem Kaukazu – od lat przyciąga alpinistów swoją surową sylwetką i nieprzewidywalnym charakterem. Ta opowieść ze wspinaczki wysokogórskiej na północny wierzchołek Uszby prowadzi w samo serce Kaukazu, do dzikiej Gruzji (Swanetia), gdzie alpinizm wciąż pozostaje próbą charakteru. Według Swanów miarą prawdziwego alpinisty jest wspinaczka i zdobycie Uszby. Przed wami historia nie tylko o drodze na szczyt, ale także o decyzjach, zaufaniu i granicach, które góry potrafią bezlitośnie obnażyć.
Zbudować stanowisko asekuracyjne,wbrew pozorom, nie jest łatwo. Do tego potrzeba wielu sił, wiedzy i umiejętności, a nade wszystko, rozsądku, by umiejętnie wspiąć się nad ignorancję. Niestety, większość wspinaczy to zwyczajni ignoranci, gdyż ignorują fundamentalne prawdy, które mówią, że to, co pływa, kiedyś utonie, a to, co się wspina, kiedyś musi wreszcie upaść.
Rzecz o asekuracji to krótki tekst satyryczny, napisany wiele lat temu, który zniknął, i ponownie powrócił na stronę internetową. Pół żartem, pół serio, czyli językowa i semantyczna łamigłówka. Zabawa słowem, mniej lub bardziej udana.
Pik Kosmos, zwany również Pikiem Schmidta to drugi pod względem wysokości szczyt w zachodnim paśmie Kakshaal Too. Jego wysokość szacowana jest na 5942 metry i jest on zaledwie o 40 metrów niższy od najwyższego w regionie Piku Dankova (5982m.).
Niniejsza opowieść jest relacją z naszych kosmicznych wojaży w tym rejonie. Przeszło miesiąc spędzony w górach Kirgistanu, u podstawy Piku Kosmos, a także na jego skalno-lodowych ścianach, mocno odcisnął na nas swoje kosmiczne piętno. Zapraszam do przeczytania relacji z tej wyprawy, która mimo że publikowana była już w 2014 roku, na blogu Szkoły Górskiej Climbe rozszerzona została o materiały wcześniej nie publikowane, w tym o aktualny status Piku Kosmos na rok 2024. W artykule obejrzeć możecie również film z 2021 roku przedstawiający bardzo poważną wspinaczkę północną ścianą Piku Kosmos.












