Menu

Rzecz o asekuracji. Stanowisko niejednoznaczne

Zbudować stanowisko, wbrew pozorom, nie jest łatwo. Do tego potrzeba wielu sił, wiedzy i umiejętności, a nade wszystko, rozsądku, by umiejętnie wspiąć się nad ignorancję. Niestety, większość wspinaczy to zwyczajni ignoranci, gdyż ignorują fundamentalne prawdy, które mówią, że: co pływa, kiedyś utonie, a co się wspina, musi wreszcie upaść!



„Ziemia i niebo przeminą, a słowa moje nie przeminą”. Słowa, słowa, słowa, bo „słowa nie tylko nazywają osoby, rzeczy, czynności, ale także uzewnętrzniają nasz stosunek emocjonalny”. I tak to już jest, że słowa potrafią być bardzo pokrętne. W naszym wspaniałym języku bardzo często stosujemy znaczenia przenośne. Nierzadko, nawet nie zdając sobie sprawy z tego faktu. A to mówimy o „gorących sercach, lodowatym spojrzeniu i wężu w kieszeni” kolegi, który używa wciąż tej samej liny, chociaż wyraźnie można policzyć sploty rdzenia w owym sznurku. Weźmy chociażby pod uwagę frazę „asekuracja z buta”. W mądrej książce „Góry – wolność i przygoda” występuje coś takiego jak „asekuracja poprzez but”. Nie mniej lub więcej, odbywa się to przy użyciu buta, i śruby lodowej – opcjonalnie, wbitego haka lub czekana. Na płaskich lub łagodnie nachylonych stokach, po osadzeniu śruby, haka lub czekana, oplatamy liną buta wg następującej instrukcji: „przełóż blokujący koniec liny ponad śródstopiem i wokół kostki do ręki blokującej”.

Proste, prawda? (ciekawskich odsylamy do tej fascynującej lektury) Niby tak, ale przecież asekurować się z buta można też w inny sposób. Wyobraźmy sobie taką sytuację. Po meczu piłkarskim spotykają się dwie przeciwne grupy kibiców, pałające do siebie sympatią aż na zabój.  Jedna grupa posiada sześciu i jeszcze dziesięciu aktywnych członków, a druga zaledwie pięciu. Co robi ta druga? Rzecz jasna, asekuruje się pośpiesznie z buta za winkiel, gdzie oczekuje na nich trzydziestu kolegów z maczetami, radośnie obwieszczając twój szczęśliwy numerek. Prawda, że to nie jest wcale takie proste? No bo jak pojąć dosłowność przekazu, gdy mamy do czynienia z taką pokrętną wieloznacznością?

„Do skutecznej asekuracji potrzebne są trzy elementy: wprawny asekurujący, stanowisko, które może utrzymać siłę odpadnięcia oraz metoda zatrzymania obciążonej liny”.

Wprawny asekurujący to „czynnik” bezpiecznego wspinania chyba najważniejszy. Bo ważne jest, by reagował on na komendy asekurowanego szybko i sprawnie. Ale jak uczy nas życie, czasami asekurujący jest tym najsłabszym ogniwem – bo pali papierosa, rozgląda się za dzierlatkami, lub – o zgrozo! – oburęcznie zabija komary w dolinie Brzoskwinki. Wprawny asekurujący może być również wprawny w niewybrednych komentarzach, a niewprawny w samej wspinaczce, chociaż pozornie może sprawiać wrażenie akuratnego. Zwróćmy chociażby uwagę na te znamienne zdania, nacechowane żartem: „Za trudno, pierd… nie idę”, „ściana jest mokra, lina za ciężka”, „zostawiłem w domu ziemniaki na gazie, muszę lecieć, na razie". Trudno polemizować z tak wyraźnie przyjętym stanowiskiem.

A zbudować stanowisko, wbrew pozorom, nie jest łatwo. Do tego potrzeba wielu sił, wiedzy i umiejętności, a nade wszystko, rozsądku, by umiejętnie wspiąć się ponad ignorancję. Niestety, większość wspinaczy to zwyczajni ignoranci, ponieważ ignorują fundamentalne prawdy, które mówią, że: co pływa, kiedyś utonie, a co się wspina, musi wreszcie upaść! Szczęśliwie, dla zachowania równowagi w przyrodzie, jest grupa kanapowych wspinaczy, która skutecznie zdeprecjonuje tych, co „czekany wbijają w skałę”, i tych co za cudze pieniądze, bezczelnie, ulegają wypadkom w górach. Po co się pchał, desperat, w te góry? No właśnie, po co, przecież o wiele prościej jest hodować brzuch, niż być pokarmem dla much. I słusznie, bo „dobry gospodarz trzyma konia pod dachem”.

W świetle tych wszystkich mętnych słów, należy zatem uznać zasadność innego twierdzenia: metoda zatrzymania obciążonej liny to podstawa bezpiecznego wspinania. Aby jednak do tego doszło, nie rzadko, konieczna jest właściwa komunikacja. Musi ona, w sposób jasny, uzewnętrzniać nasz stosunek emocjonalny i nagłą potrzebę. Zatem, słowa „kur… blok”, to właśnie taka klarowna potrzeba, niosąca przekaz „o rany, wybierz cały luz i trzymaj mnie”. Po to wymyślono komendy, by za pomocą jednego słowa przekazać szereg zdań. Poprzedzanie komend różnej maści wyjaśnieniami utrudnia zrozumienie, i co ważne, nie spełnia swojej roli. Bo komend używa się pojedynczo, (wyjątek stanowi słowo kur.. które podczas lotu przestaje być słowem jako takim, a staje się, głównie podkreślnikiem, zabarwieniem dramatycznej sytuacji). i mają być tak dobrane, żeby tworzyły wyraźny system komiunikowania. Niestety, nawet komendy nie są wstanie ustrzec nas przed dwuznacznością!

W mądrej książce „Góry – wolność i przygoda”, w rubryce z komendami pojawia się taka mała, subtelna adnotacja, otwierająca możliwości nadinterpretacji. Otóż: „początkujący powinni używać bloku oszczędnie, aby nie uzależniać się od liny”. No właśnie. Nie można uzależnić się od bloku, bo zwyczajnie psycha siada. Lepiej „jeb...ć,  jeb…ć, nic się nie bać”.

No, chyba, że wprawny asekurujący, obdarzony ułańską fantazją wyraźnie nadinterpretuje…

dajblok

 

Climbe

Climbe to designerska marka odzieżowa. Szyjemy koszulki górskie, koszulki wspinaczkowe (z autorskim nadrukiem Climbe) dla ludzi aktywnych i ceniących niepowtarzalny design. Tworzymy również grafiki ścienne, plakaty na zamówienie, kubki porcelanowe (design mug) i inne przedmioty nawiązujące do turystyki górskiej, wspinania, podróży i eksploracji.

Zobacz nasz sklep z koszulkami

Climbe

Climbe Projektowanie Graficzne Piotr Picheta
ul. Bolesława Chrobrego 20/7
32-020 Wieliczka
NIP 678-268-64-62
REGON 364133207

http://www.sklep-climbe.pl

http://www.kkowalska.com

Społeczność

  • facebook
  • google plus
  • pinterest
  • instagram
  • rss